piątek, 10 lipca 2015

A&P

Zawsze gdy zgrywam zdjęcia na komputer to z wielkim napięciem - co będzie. Choć doskonale wiem co robiłam, co chciałam uzyskać i czy zapałam to, ale i tak rzucam się na nie, by zachłysnąć się ich działaniem jak narkotyk - zamykam się w świecie fotografii. Tutaj tak nie było. Tutaj byłam spokojna.
Aleksandra i Piotr. Sami spójrzcie. Czy wyobrażacie sobie Olę z innym mężczyzna na zdjęciu?  Albo Piotrka z inną kobietą? Ja - nie. Dlaczego? Te zdjęcia są niezwykłe. Nie przez otoczenie, nie przez technikę wykonania, ale przez uczucie. Jest to prawdziwe, niewymuszone, z zaufaniem i przyjaźnią. Ktoś mądry, kiedyś powiedział:głupcem jest ten kto nie docenia, a ten kto chce to zniszczyć głupcem będzie na wieki. Wierze w to. Wierze w nich. Wierze, że oni głupcami nie są.

ps. Chcieli mieć poważne zdjęcia, co było trudne bo uśmiech praktycznie nie schodził z ich twarzy! Ale coś się udało :)



















niedziela, 10 maja 2015

portret K.

Sesja niezwykle spontaniczna. Słoneczny wtorek, wieczór: widzimy się jutro o 9 tu i tu, gdzieś się przejdziemy, numer telefonu w razie 'w'.
Środa rano. Pada. Trudno.
Spotkanie trwało około 30 minut. Nie dlatego, że pogoda była nieprzyjazna ale dlatego, że wszystko współgrało. Światło szarego dnia, kolor cery, włosów, bluzki, ściany... Czułyśmy to samo. Co chcemy, jak chcemy, o co chodzi.
Klaudia wręcz jak profesjonalna modelka - perełka jeszcze nie odkryta.










sobota, 25 kwietnia 2015

M.

Coraz częściej zajmuje się całkiem innymi sprawami niż fotografia. Coraz mocnej za nią tęsknie. Dlaczego? Sama sobie odpowiedziałam na to pytanie, właśnie przy sesji zdjęciowej z Martyną.
Najwięcej dobrych ludzi spotykam na sesjach zdjęciowych. Mam okazje poznać ich nie tylko piękno zewnętrzne, ale przede wszystkim piękno wewnętrzne. Nie zabieram na sesje zbyt dużo modeli/modelek, tylko 'prawdziwych' ludzi, którzy często krępują się przed moim obiektywem.
Martyna zaraziła mnie swoją pozytywną energią i uśmiechem. Jedna po zajęciach druga po pracy, odkryłyśmy Kraków na nowo .

Już kiedyś miałam przyjemność gościć Martynę przed swoim szkłem. Dokładnie ten blog i jego pierwsza notka przedstawiały tą cudowną osóbkę: klik :)


















niedziela, 15 marca 2015

portret J.

Idziemy w deszczu, po rozmokniętym piasku na dzikiej plaży w lesie. Wokół sosny, brzozy i to niepokojące wrażenie że coś nas obserwuje... Lecz to tylko czworonogi przyjaciel. 

Młoda - tak ją znam ze szkolnej ławki. A dziś - młoda projektantka.